piątek, 25 lipca 2014

Prosba


 Kolejny crossover. Tym razem do House'a i Supernatural. Akcja fika ma miejsce po skończeniu House'a. Znów miałam problem z tytułem.

Autor: Alice K
Fandom: House/Supernatural




 Prośba

Był środek nocy, gdy na rozstaju dróg zjawiła się postać. Gregory House wdychał mroźne powietrze, a z jego ust wydobywały się kłęby pary. Mężczyzna nie wiedział, co tak właściwie tu robił. Nie wierzył w zabobony ani w cuda. Jednak był tutaj. Pojawił się w tym miejscu, żeby zrobić coś, co zaprzeczało jego wszelkim ideałom. Dla zasady nie powinien nawet próbować. To wszystko nie miało sensu, było jedną wielką bzdurą. House chyba potrzebował nadziei. Zdawał sobie sprawę, że wszelkie starania zawiodą, a on będzie się obwiniał, że tracił czas na szukanie sposobu, zamiast spędzić ostatnie chwilę z nim. Z drugiej jednak strony robił to wszystko właśnie dla niego. Jeśli jakimś cudem (cudem, w które nie wierzy) powiodłoby mu się, Wilson żyłby dalej. Dostałby czas, którego tak bardzo potrzebowali. Czas, którego potrzebował House.
Z kieszeni swojej skórzanej kurtki, House wyciągnął niewielkie, metalowe pudełko. Przerzucał je z jednej ręki do drugiej, przeklinając w duchu swoją głupotę. Naprawdę nie rozumiał swojego zachowania. Nigdy by tak nie postąpił. Jednak stary Gregory House już nie żył. Spłonął w pożarze. Może ten znajdujący się teraz na rozstaju dróg, mógł to zrobić. Mógł w to wierzyć.
House wykopał w ziemi niewielki dół i schował do niego pudełko. Potem zakopał go i czekał. Zamknął oczy, nie chciał zobaczyć, że nic się nie stanie.
— Czego chcesz przystojniaku? — Do uszu House’a dotarł kobiecy głos. Mężczyzna otworzył oczy. Przed sobą zobaczył postać. Nie wierzył w zbieg okoliczności, dlatego pojawienie się kobiety musiało oznaczać, że powiodło mu się.
— Chcę, aby James Wilson wyzdrowiał — powiedział bez chwili wahania.
— Da się to załatwić. Jednak nie ma nic za darmo.
— Oddam swoją duszę. — House był przygotowany na wszystko. Wiedział na czym polegają takie umowy, chociaż nie wierzył, że są prawdziwe.
— Jesteś pewny, że masz coś do zaoferowania? Może Twojej duszy od dawna nie ma? — zapytała. Tym samym zasiała niepewność w House’ie. Co jeśli miała rację i wszystkie jego starania poszły na marne. Człowiek taki jak on często jest nazywany bez serca. A co jeśli tak naprawdę ludzie maja na myśli brak duszy?
— Dziesięć lat. Daj mi dziesięć lat i uzdrów Wilsona.
Demonica skinęła głową.
— Dziesięć lat — powtórzyła głucho. — Skoro nalegasz.
Kobieta zbliżyła się do niego, aby przypieczętować umowę. House nie wahał się i od razu ją pocałował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze karmią Wena, więc dziękuję za każde słowo, które zostawicie!