Kolejny crossover. Tym razem do House'a i Supernatural. Akcja fika ma miejsce po skończeniu House'a. Znów miałam problem z tytułem.
Autor: Alice K
Fandom: House/Supernatural
Prośba
Był środek nocy, gdy na rozstaju
dróg zjawiła się postać. Gregory House wdychał mroźne powietrze, a z jego ust
wydobywały się kłęby pary. Mężczyzna nie wiedział, co tak właściwie tu robił.
Nie wierzył w zabobony ani w cuda. Jednak był tutaj. Pojawił się w tym miejscu,
żeby zrobić coś, co zaprzeczało jego wszelkim ideałom. Dla zasady nie powinien
nawet próbować. To wszystko nie miało sensu, było jedną wielką bzdurą. House
chyba potrzebował nadziei. Zdawał sobie sprawę, że wszelkie starania zawiodą, a
on będzie się obwiniał, że tracił czas na szukanie sposobu, zamiast spędzić
ostatnie chwilę z nim. Z drugiej jednak strony robił to wszystko właśnie dla
niego. Jeśli jakimś cudem (cudem, w które nie wierzy) powiodłoby mu się, Wilson
żyłby dalej. Dostałby czas, którego tak bardzo potrzebowali. Czas, którego
potrzebował House.
Z kieszeni swojej skórzanej
kurtki, House wyciągnął niewielkie, metalowe pudełko. Przerzucał je z jednej
ręki do drugiej, przeklinając w duchu swoją głupotę. Naprawdę nie rozumiał
swojego zachowania. Nigdy by tak nie postąpił. Jednak stary Gregory House już
nie żył. Spłonął w pożarze. Może ten znajdujący się teraz na rozstaju dróg,
mógł to zrobić. Mógł w to wierzyć.
House wykopał w ziemi niewielki
dół i schował do niego pudełko. Potem zakopał go i czekał. Zamknął oczy, nie
chciał zobaczyć, że nic się nie stanie.
— Czego chcesz przystojniaku? —
Do uszu House’a dotarł kobiecy głos. Mężczyzna otworzył oczy. Przed sobą
zobaczył postać. Nie wierzył w zbieg okoliczności, dlatego pojawienie się
kobiety musiało oznaczać, że powiodło mu się.
— Chcę, aby James Wilson
wyzdrowiał — powiedział bez chwili wahania.
— Da się to załatwić. Jednak nie
ma nic za darmo.
— Oddam swoją duszę. — House był
przygotowany na wszystko. Wiedział na czym polegają takie umowy, chociaż nie
wierzył, że są prawdziwe.
— Jesteś pewny, że masz coś do
zaoferowania? Może Twojej duszy od dawna nie ma? — zapytała. Tym samym zasiała
niepewność w House’ie. Co jeśli miała rację i wszystkie jego starania poszły na
marne. Człowiek taki jak on często jest nazywany bez serca. A co jeśli tak
naprawdę ludzie maja na myśli brak duszy?
— Dziesięć lat. Daj mi dziesięć
lat i uzdrów Wilsona.
Demonica skinęła głową.
— Dziesięć lat — powtórzyła
głucho. — Skoro nalegasz.
Kobieta zbliżyła się do niego,
aby przypieczętować umowę. House nie wahał się i od razu ją pocałował.