czwartek, 20 marca 2014

Sposób na nudę


Tekst powstał na pojedynek na Mirriel. Krótkie drabble. 
 
Autor: Alice K
Fandom: Sherlock BBC
 
Sposób na nudę

— John, nudzi mi się, potrzebuję jakiejś sprawy. — Sherlock jak zwykle zaczął krążyć po pokoju. Watson nie zwracał na niego uwagi czytając najnowszą gazetę.
— Co mam robić? — zapytał Holmes z nadzieją, że przyjaciel zaraz mu pomoże.
— Nie wiem, poszukaj jakiegoś zajęcia. — John próbował go zbyć, ponieważ chciał skupić się na artykule dotyczącym wczorajszego meczu, którego niestety nie zdążył obejrzeć.
— Jakiego zajęcia?
— Poczytaj coś, albo pooglądaj telewizję.
— Przecież wiesz, że nie oglądam telewizji. Nie mogę zaśmiecać swojego umysłu. Więc…?
— Powiedziałem, że nie wiem… Rozbierz się i pilnuj swoich rzeczy, skoro tak bardzo ci się nudzi!

Pięć minut później:
— John, to nie działa.

sobota, 15 marca 2014

Krwawa Hrabina

Tekst powstał na akcję "Portret Damy" na Mirriel. Celem akcji była inspiracja kobietą oraz użycie dwóch słów, otrzymanych od moderatorów.

Autor: Alice K
Fandom: Harry Potter
Inspiracja: Elzbieta Batory
Słowa: zdrada i kryształ


Krwawa Hrabina

Stukot obcasów o posadzkę przerwał panującą w dworku ciszę. Jeden z ciemnych korytarzy przemierzała szesnastoletnia dziewczyna. W czasie swojej wędrówki mijała stare portrety przodków. Niektóre udawały, że śpią, a inne plotkowały ze sobą szeptem i co jakiś czas spoglądały na młodą kobietę. Ta jednak nie przejmowała się tym, tylko kroczyła dalej. Zatrzymała się dopiero, gdy dotarła do ostatnich drzwi na końcu korytarza. Chwyciła srebrną gałkę i przekręciła ją. Zawiasy lekko zaskrzypiały, a ona weszła do środka.


***

Trzy dni wcześniej:

— Pani wzywała Gadatka? — Skrzat domowy skłonił się nisko, dotykając przy tym podłogi nosem.
— Zabierz to! — nakazała Bellatrix Lestrange i machnęła ręką w stronę sterty szat, leżących na podłodze.
Bellatrix zawsze lubiła wydawać rozkazy. Miała to we krwi i zachowanie się inaczej byłoby równoznaczne ze zdradą rodu. Rodzina Blacków od pokoleń rządziła słabszymi od siebie. Czasem pociągała za sznurki w ministerstwie, a w zwykłe dni rozkazywała takim stworzeniom jak domowe skrzaty. Bellatrix już jak dziecko słyszała, że władza to potęga. Dlatego chełpiła się z posiadania jej i nie zamierzała nigdy się z nią rozstać.
— Oczywiście, pani. — Skrzat skłonił się ponownie, a następnie chwycił ubrania i zabrał je z pokoju dziewczyny, zamykając za sobą drzwi.
Przez kolejne godziny Bella nie wychodziła z pokoju. Zajmowała się tym, co zwykle. Studiowała księgi z wielkiej, rodzinnej biblioteki lub czytała w Proroku o postępach Czarnego Pana. Voldemort od zawsze ją fascynował. Cała jej rodzina (z wyjątkiem szalonego kuzyna) zgadzała się z jego poglądami. Ona nie odstępowała od tradycji, która liczyła się w rodzinach czystej krwi. Jej jedynym marzeniem było pozostać sługą Lorda i przynieść chlubę bliskim.

***

Pod wieczór do jej pokoju przyszedł skrzat. Przyniósł ze sobą tacę z kolacją. Rodzice Belli wyjechali, więc ta nie musiała jadać w salonie. Po skończeniu posiłku, dziewczyna zawołała Gadatka, aby ten wyniósł naczynia. Skrzat podbiegł do tacy i położył na niej szklankę, talerz i sztućce. Zanim ruszył do wyjścia, skłonił się przed swoją panią. Robił to wielokrotnie w ciągu dnia, więc powoli popadał w rutynę. Tym razem jednak nie spostrzegł, że kłaniając się, przechyli również tacę. W ciągu ułamku sekundy szklanka spadła na podłogę i potłukła się w drobny mak. Gadatek od razu zauważył, co uczynił i skulił się lekko.
— Gadatek posprząta i Gadatek się ukaże… — zaczął skrzat, ale jego pani przerwała mu machnięciem ręki.
— Oczywiście, że Gadatek to posprząta! Te kryształy należały do mojej babki! — Bellatrix wrzasnęła na skrzata i podeszła bliżej niego. Problemem nie było to, że szklanka się zbiła. Bella nie przywiązywała wagi do przedmiotów. Jednak nie mogła pozwolić na to, aby niezdarstwo uszło mu płazem. Uderzyła go w twarz.
Z policzka skrzata popłynęła strużka krwi i zaplamiła palce Belli. Dziewczyna wiedziała, że powinna skorzystać z różdżki. Tylko mugole używali siły mięśni, aby kogoś zranić.
— Następnym razem nie będę taka pobłażliwa — syknęła i wyszła z pokoju, zostawiając skrzata samego, aby posprzątał.

***

Bellatrix ruszyła do łazienki. Musiała umyć ręce.
Gdy znalazła się przy zlewie, spojrzała na szkarłatną ciecz. Krew miała niezwykły kolor. Choć z jednej strony symbolizował znienawidzony Gryffindor, z drugiej odzwierciedlał potęgę. Na jej bladych dłoniach wyglądała bardzo ładnie. Bella zbliżyła zakrwawiony palec do ust i posmarowała je krwią. Wpatrywała się w lustro przez dłuższą chwilę, aż w końcu otrząsnęła się z zamyśleń i zmyła plamy.

***

Było już długo po północy, gdy Bella przewracała się z boku na bok. Nie mogła zasnąć. Myślami ciągle wracała do wydarzeń z wieczora. Kolor krwi powoli tracił swoją intensywność, zaczynała zapominać jak wygląda i to ją niepokoiło. Nie chciała, aby czerwień zniknęła. Musiała zrobić coś, aby zachować ją na zawsze. Tak ładnie kontrastowała z jej bladą cerą. Nie mogła jej stracić. Kolejne minuty mijały na wymyśleniu jakiegoś planu działania. W końcu wpadła na pomysł, wiedziała, co zrobi następnego dnia. Uspokoiła się i zasnęła.

***

Bella wstała bardzo wcześnie rano. Ubrała się w zwykłą czarną szatę i usiadła przy stoliku, znajdującym się w jej pokoju. Teraz czekała na przybycie skrzata. Za niespełna dziesięć minut miał się pojawić ze śniadaniem. Ona była już gotowa. W dłoni trzymała różdżkę i spoglądała na drzwi. W końcu otworzyły się, a do środka wszedł Gadatek.
— Drętwota! — krzyknęła dziewczyna, a zaskoczony skrzat natychmiast upadł na ziemię. Z ręki wypadła mu taca. Stłukła się kolejna, kryształowa szklanka.
Bellatrix machnęła różdżką jeszcze raz, a bezwładne ciało Gadatka uniosło się ku górze. Dziewczyna wyszła na korytarz, a skrzat poleciał za nią.

***

Bella weszła do ostatniego pokoju na końcu korytarza. Był to ciasny schowek, jednak jej wystarczał. Za pomocą różdżki, utworzyła niewidzialne liny, które przywiązały skrzata do krzesła, znajdującego się w pomieszczeniu. Na drzwi rzuciła Silencio, a następnie ocuciła sługę. Obudzony Gadatek wyglądał na przerażonego, jednak nie odezwał się.
Dziewczyna wyciągnęła z kieszeni szaty srebrny nóż i niewielki słoiczek.
— Musisz mi pomóc — wyszeptała, a następnie wbiła mu nóż w brzuch. Skrzat zawył z bólu, a z jego boku zaczęła cieknąć krew. Bella podstawiła słoiczek, aby go zapełnić. Gdy już się jej to udało, zostawiła skrzata i wyszła. Wróciła do swojego pokoju i tam mogła przypatrywać się temu pięknemu kolorowi i nakładać go na usta. W lustrze widziała idealne odbicie.

***

Następnego dnia znów ruszyła korytarzem. Rodzice mieli wrócić wieczorem, więc ta musiała dziś uwolnić skrzata. Weszła do schowka i wtedy zobaczyła martwe ciało Gadatka oraz kałużę krwi na podłodze.
— Zepsułeś ją! — warknęła, spojrzawszy na ciemnoczerwoną maź. — Do niczego się nie nadawałeś.
Dziewczyna machnęła różdżką, aby zmyć plamę z podłogi, a potem zaciągnęła ciało skrzata za dom. Za pomocą różdżki utworzyła wielki dół w ziemi i zakopała skrzata w krzakach.
Śmierć sługi nie przejęła jej zbytnio. Bardziej żałowała, że zdobyła tak mało substancji, która zmieniała jej życie.

***

Wieczorem do dworku wrócili rodzice wraz z Narcyzą. Wieczerze przygotowały pozostałe skrzaty, więc nie zorientowali się, że brakuje jakiegoś ze sług.
Dopiero po kilku dniach Cyzia zagadnęła:
— Bello, nie wiesz, gdzie jest Gadatek?
— Nie mam pojęcia. Pewnie gdzieś się pałęta — skłamała, a nie było to ostatnie kłamstwo wypowiedziane z krwistoczerwonych ust Bellatrix.