Autor: Alice K
Fandom: Harry Potter
10 powodów dla
których Lily wyszła za Jamesa
Lily wstała jak zwykle o szóstej rano. Ubrała się i ruszyła do kuchni, aby przygotować śniadanie. James jeszcze spał, zawsze starał się wylegiwać w łóżku jak najdłużej. Harry również wstawał trochę później. Miał dopiero pięć lat, a więc nie chodził jeszcze do Hogwartu.
Lily nastawiła wodę na herbatę, a następnie zaczęła przyrządzać naleśniki. Jej synek je uwielbiał, a ona zawsze była szczęśliwa widząc zadowolone dziecko.
Tego dnia Harry postanowił jednak wstać trochę wcześniej. Zaspany zszedł na dół. Miał na sobie piżamkę w misie, wyglądał słodko.
– Kochanie, wstałeś? – zapytała Lily. Śniadanie nie było jeszcze gotowe, a mały szkrab już chciał się bawić.
– Nie jestem zmęczony – stwierdził chłopczyk i ziewnął. Wywołał tym śmiech u swojej mamy, a następnie dołączył do niej.
– Zaraz będzie śniadanko – Lily poczochrała włosy Harry’ego, które i tak były już w nieładzie.
Harry miał zielone oczy, dokładnie takie jak Lily, ale ogólnie był podobny do ojca. Jednak z charakteru przypominał matkę, taki łagodny, grzeczny, poukładany.
– Mamusiu, mogę cię o coś spytać?
– Właśnie to zrobiłeś, ale pytaj dalej. Dzieci muszą mieć dużo odpowiedzi, aby były mądre – oznajmiła Lily, a Harry usiadł przy stole.
– Mamusiu, dlaczego wzięłaś ślub z tatusiem? – Matka obdarzyła Harry’ego uśmiechem. Nie spodziewała się takiego pytania. Chłopak pytał zazwyczaj o smoki, miotły i inne czarodziejskie sprawy, ale czy miłość nie była magiczna?
– Z wielu powodów. Twój tata jest świetny w Quidittchu – stwierdziła Lily.
Tak, to była prawda. James – szukający Gryfonów. Zawsze popisywał się, jaki to z niego sportsmen. Często kradł znicza z boiska i bawił się nim na oczach przyjaciół. Mały Petter zawsze mu zazdrościł, o tak, podziwiał Jamesa. Teraz Pettigrew osiągnął wiele, miał własny sklep zoologiczny, uwielbiał szczególnie szczury, co zawsze wydawało się Lily zabawne. Nie wielbił już Jamesa tak bardzo, po prostu byli przyjaciółmi.
Ale czy ten powód rzeczywiście był prawdą? Lily zawsze uważała, że ten sport jest głupi i niebezpieczny. Co zabawnego mogło być w lataniu na miotle za piłką? James przechwalał się, to fakt, ale rzeczywiście był dobry.
– Tylko dlatego? – zdziwił się Harry i pomyślał, że on też znajdzie tak ładną żonę jak jego mamusia, w końcu był dobry w lataniu na dziecinnej miotle.
– Nie skarbie. Są jeszcze inne powody. James… to znaczy tatuś jest bardzo zabawny – powiedziała Lily.
James potrafił żartować, ale czy te żarty zawsze kończyły się dobrze? Czy zawsze były śmieszne dla wszystkich? A biedny Severus? Pamiętała, jak upokarzał go przy wszystkich uczniach. Ile on przez niego wycierpiał? Wtedy Lily nienawidziła Pottera, James był dupkiem. Z czasem zrozumiała trochę swojego męża. Chciał przypodobać się Syriuszowi, Łapa namawiał go do większości psikusów. W sumie nie mogła winić Jamesa za to, co robił w Hogwarcie, miał wtedy kilkanaście lat.
– Tylko tyle? To ja będę mógł mieć dużo żon, bo tata mówi, że jestem bardzo zabawny – stwierdził Harry pewny siebie. Lily znów się zaśmiała, a potem przewróciła naleśnika.
– Nie, to nie wszystko. Są jeszcze inne cechy. Tatuś zawsze był przyjacielski.
James oprócz bycia człowiekiem przyjacielskim, był też popularny. Zawsze chodził ze swoją paczką: Remusem Lupinem, Peterem Pettigrew i oczywiście najlepszym kumplem Syriuszem Blackiem. Wszędzie chodzili razem i było ich pełno. Ich przyjaźń trwała nadal, a to świadczyło o tym, że James to naprawdę dobry i prawdziwy przyjaciel.
– Ja też jestem przyjacielski, prawda? Wujek Remus mówi, że jestem jego przyjacielem – zaczął Harry, podekscytowany, że ma cechy takie jak jego tata.
– Oczywiście, że jesteś przyjacielski. Wujek Syriusz też tak uważa, chociaż nigdy nie mówi tego przy tobie, chce, żebyś był twardy – wyszeptała matka.
– A tata? On też był twardy?
– Tak, był i nadal jest. – Lily znów zaczęła rozmyślać. James był twardy, nigdy przy niej nie płakał. Ta siła mówiła również, że zniesie wszystko, nie załamał się, gdy przyjaciele ginęli, potrafił to przetrwać. Ta cecha rzeczywiście była dobra, ale czasem nie umiał zrozumieć Lily, gdy ta płakała. Mówił, aby wzięła się w garść, był stanowczy, czasem krzyczał.
– I co jeszcze? Dlaczego wyszłaś za mąż za tatusia? – zapytał Harry.
Lily chwilę się zastanowiła. Przewróciła naleśniki i odpowiedziała:
– Tata był silny. – Chociaż myliła się, on nadal miał dużo siły. Teraz nie ukazywał tego, ale kiedyś nosił ją na rękach po błoniach Hogwartu. Obiecywał, że zawsze będzie tak robił. Severus też obiecywał, że zawsze będzie jej przyjacielem, odszedł, a raczej ona odeszła. Ona go zostawiła, by iść do człowieka, który złamał obietnicę. Severus by jej nie złamał, byłby nadal jej przyjacielem.
James jest silny fizycznie, psychicznie zresztą też. Z nauką nie szło mu najgorzej, ale siła fizyczna była na pewno zaskakująca. Po wielu latach treningów Quidittcha był wysportowany.
– To chyba nie wszystko, prawda? – zapytał Harry, któremu ta rozmowa coraz bardziej się podobała.
– Nie wszystko. Wyszłam za mąż za tatusia ponieważ jest bardzo mądry. - Nie była to do końca prawda. James nie miał wielkiej inteligencji, był przeciętny. Liczyły się dla niego mięśnie, nauka mniej, chociaż nie miał złych stopni w szkole. Nawet McGonagall dała mu powyżej oczekiwań, co było bardzo dużym osiągnięciem. Severus miał u niej wybitny, zresztą jak z większości przedmiotów, szczególnie z eliksirów. Był w nich dobry, tak jak Lily, ale Slughorn nie przepadał za Snape’m. Uważał go za gorszego? Być może Lily tego nie rozumiała, ale teraz rozumie. Sev był odrzucany przez wszystkich z wyjątkiem niej.
– Ja też jestem mądry, prawda? Pan Dumbledore, gdy przyszedł na herbatkę powiedział, że w Hogwarcie potrzebują mądrych uczniów takich jak ja! – wykrzyknął chłopiec. Był szczęśliwy, że znów łączą go jakieś cechy z ojcem.
Lily przerzuciła kolejnego naleśnika i smażyła dalej.
– Oczywiście, że jesteś mądry, mój synek to najmądrzejsze dziecko na świecie – powiedziała Lily, jakby stwierdzała oczywistość i ucałowała synka w policzek.
– Co jeszcze mamusiu? Jaki był tatuś, że wzięłaś z nim ślub? Powiedz – poprosił podekscytowany chłopczyk.
– Tatuś zawsze kupował mamie kwiatki, był bardzo romantyczny – tym razem Lily użyła dobrego czasu. James był romantyczny, kilka miesięcy po ślubie wszystko zniknęło. Severus również dawał Lily prezenty i one były od serca, naprawdę coś znaczyły, były ważne. Lily nigdy nie przykuwała do nich większej uwagi. Raz dostała pierwsze wydanie bardzo interesującej książki o eliksirach. Nie pomyślała, że Sev musiał poświęcić godziny, aby to znaleźć. Innym razem otrzymała zestaw do eliksirów. Nie był to zwyczajny komplet, ale stworzony przez Snape’a. Wszystko ręcznie wymalowane. Teraz żałowała, że nawet mu nie podziękowała. James’owi dziękowała zawsze, ostatni raz pięć lat temu.
– Ja też mogę być romantyczny, będę dawać dziewczynom kwiatki. Wtedy będą mnie kochać? – zapytał Harry, a Lily znów zachichotała. Przewróciła następnego naleśnika.
– Tutaj nie chodzi tylko o kwiatki, jak dorośniesz, to zrozumiesz – zapewniła.
Harry zamyślił się przez chwilę, a potem znów popatrzył na matkę.
– I co jeszcze? – Nigdy nie interesował się czymś tak długo, a tym bardziej nie był to temat poważny.
– Kolejną rzeczą był ten piękny dom. Czyż nie jest cudowny? – zapytała retorycznie, a synek skinął głową. Dom w Dolinie Godryka należał wcześniej do rodziców Jamesa. Teraz otrzymał go ich jedyny syn. Budynek był duży, zadbany, wygodny i ładny. Jednak dom Severusa był większy. Spinner’s End nie było najlepszą ulicą, ale to tylko kwestia przyzwyczajenia. Po odnowieniu i remoncie mieszkania wszystko byłoby idealne.
– Czyli muszę kupić duży dom? – zapytał Harry i nie był już taki zadowolony.
– Nie, nie musisz – uspokoiła go mama.
– To dobrze, bo w skarbonce mam trochę za mało pieniędzy. To jaka jest inna cecha?
– Wyszłam za mąż za tatusia, ponieważ jest bardzo przystojny – zaśmiała się Lily. A Harry nie wiedział, czemu ją to śmieszy. James rzeczywiście był przystojny, wszystkie dziewczyny się w nim podkochiwały, a on to wykorzystywał, flirtował z każdą, ale to Lily chciał zdobyć. Ona była niedostępna, miała być jego celem, ofiarą. Severusowi zawsze zależało tylko na niej.
– A ja? Jestem przystojny? – zapytał Harry i zaczął przylizywać włosy.
– Oczywiście, ze jesteś przystojny, mój mały mężczyzno i do tego słodki – Lily zaczęła łaskotać chłopca.
Następnie mama nałożyła naleśniki na talerz i podała je synkowi. Harry zaczął jeść i nie planował kontynuować rozmowy. Lily westchnęła cicho i popatrzyła za okno.
Tak naprawdę nie ważne były wszystkie powody, które wymieniła synkowi. Najważniejszy był jeden, jedyny – Severus zasługiwał na kogoś lepszego, dlatego wybrała Jamesa.